piątek, 14 sierpnia 2015

"Ludzie, których kochamy, ranią nas najbardziej."



Tak bardzo chciałabym móc zamknąć oczy i nie ujrzeć Twojej twarzy..
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie tak, jakby to było wczoraj. Zobaczyliśmy się na korytarzu w szkole. 
Wysoki, zielonooki, wyraźnie czymś rozbawiony chłopak a z drugiej strony ja, zwykła szara dziewczyna, bez znaków szczególnych.
 Włosy jak zawsze spięte w kok a na nosie duże okulary. Nie widywałam Cię wcześniej na przerwach, może dlatego, że rzadko wychodziłam z klasy.. Podszedłeś do mnie tak, jakbyśmy się znali od lat. Podałeś mi swoją dłoń, uśmiechnąłeś i popatrzyłeś na mnie swoimi dużymi oczami. 
Twój uśmiech od razu stał się moim ulubionym uśmiechem. Nie wiedziałam gdzie mam skierować wzrok, czułam, że napełnia
 mi czerwienią lica a Ty wciąż patrzyłeś na mnie bez słowa. W końcu się odezwałeś, nareszcie!
- już od dawna chciałem do Ciebie podejść, ale nigdy nie miałem dość odwagi by to zrobić.. 
Jesteś dla mnie bardzo zagadkową dziewczyną, nie pragniesz być w centrum uwagi i właśnie dlatego moją 
uwagę przykułaś od razu. Dowiedziałem się od ludzi z Twojej klasy jak masz na imię więc nie musisz mi się przedstawiać.
- to może Ty mi powiesz jak się nazywasz? Ja o Tobie niczego nie wiem a widzę, że Ty o mnie całkiem sporo.
- mam na imię Adrian, jeżeli chcesz dowiedzieć się o mnie więcej to będziesz miała okazję dziś wieczorem
 ponieważ słyszałem, że wybieramy się razem do kina!
- trochę słaby tekst jak na zaproszenie dopiero co poznanej dziewczyny no ale dobrze, możemy się spotkać.
Dopiero po chwili doszło do mnie, że zgodziłam się na tak zaskakującą propozycję od chłopaka, którego poznałam 5 minut temu..
W kinie było cudownie, wybrałeś film, który idealnie wpasował się w mój gust, tak jakbyś dobrze wiedział co mi się spodoba. 
Ani przez chwilę nie żałowałam tego, że zgodziłam się na to spotkanie. Gdy wyszliśmy z kina zaczął padać śnieg, wyglądaliśmy 
jak dwa duże śnieżne potwory. Trochę zmarzliśmy więc zaprosiłam Cię do mnie do domu na ciepłą herbatę. 
Długo rozmawialiśmy a moja mama gdy tylko cię zobaczyła, od razu była Tobą oczarowana. Dominika przyprowadziła jakiegoś 
chłopaka do domu, no niemożliwe! Od tego spotkania zaczęliśmy spędzać ze sobą każdą wolną chwilę, nigdy nie brakowało
 nam tematów do rozmów i żartów. Zacząłeś prawić mi komplementy, trochę jak z jakiegoś filmu ale podobało mi się to.
 Czułam się jak główna bohaterka komedii romantycznej, lecz wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to wcale nie jest ten gatunek filmu..
Sporadyczne spotkania dwójki znajomych przerodziły się w przyjacielskie spędzanie czasu, aż w końcu skończyło się 
na randkach zakochanej pary. Mama martwiła się, że zapomnę o nauce do matury, lecz ja byłam tak bardzo zakochana
 i szczęśliwa, nie w głowie mi była nauka! W końcu znalazłam kogoś, kto pokochał mnie za to kim jestem,
 a czas spędzony przy Tobie był najlepszym czasem w moim życiu.
Sprawiałeś, że każde nasze spotkanie było wyjątkowe i niezapomniane. Starałeś się się aby niczego mi nie brakowało,
 czułam, że ja nie potrafię tak o Ciebie dbać, i nie zasługuję na to wszystko. Tylko jeszcze nie wiedziałam, że szczęście
 jest tak ulotne a dobre chwile odchodzą w zapomnienie..
Z początku Twoje napady złości i agresji tłumaczyłam sobie zmęczeniem lub moim prowokowaniem.
 Kilka razy usłyszałam od Ciebie, że tylko działam Ci na nerwy, przeszkadzam i co złe to przeze mnie. Z czasem sama zaczęłam sobie to wmawiać. Wyzywałeś mnie gdy tylko coś nie poszło po Twojej myśli, a ja pozwalałam się tak krzywdzić ponieważ Cię kochałam.
 Ślepa i toksyczna miłość to coś najgorszego, co może spotkać człowieka tak uzależnionego od drugiej osoby..
 Ciągłe awantury doprowadziły do tego, że przestałam być sobą. Zaczęłam bać się mówić czegoś, co sprawiało mi ból 
w obawie, że wpadniesz w furię. Po każdej kolejnej sprzeczce obiecywałeś, że się zmienisz ale ja powoli traciłam nadzieję,
 że będzie jeszcze tak cudownie jak na samym początku. Powoli miałam dość tego ciągłego strachu,
 powiedziałam Ci o tym lecz usłyszałam kolejne gorzkie słowa..
Z jednej strony chciałam to wszystko zakończyć ale nie wyobrażałam sobie życie bez Ciebie.
Dopiero ten wyjątkowy dzień, sprawił, że coś we mnie pękło.. Wylądowałam w szpitalu z powodu mocnego upadku ze schodów.
 To Ty mnie zepchnąłeś podczas kolejnej awantury. Kolejnej a zarazem ostatniej..
 Nawet nie odwiedziłeś mnie gdy leżałam na szpitalnym łóżku. Zero wiadomości, telefonów, pukania do drzwi.
Rozległe siniaki przypominają mi jeszcze o tym wszystkim co mi zrobiłeś. W tym momencie nie potrafię określić 
swojej osobowości, po prostu jej nie ma. Zabrałeś ją ze sobą i teraz muszę od początku odnaleźć samą siebie. 
Już nigdy nic nie będzie wyglądało tak samo, od tamtego dnia nie zobaczyłam Cię więcej. Tylko w snach czasem mnie
 jeszcze odwiedzisz i pokazujesz swój uśmiech, który tak kochałam.
 Tak bardzo chciałabym móc zamknąć oczy i nie ujrzeć Twojej twarzy.. 






Karolina

3 komentarze :