wtorek, 5 maja 2015

A przecież nie tak miało być...


25 marca
Drogi pamiętniku... Dziś po lekcjach znowu byłam z całą paczką na papierosach.
 Musiałam zapalić, nie wytrzymuję już tej nerwowej atmosfery w szkole. To wszystko przez
 zbliżające się testy gimnazjalne. Nauczyciele jeszcze bardziej nas stresują, wmawiając, że te trzy dni
 mają tak wielkie znaczenie nad naszą przyszłością. Nie mam ochoty myśleć nad tym, co będzie za kilka lat.
 Chcę czerpać z życia to, co najlepsze, bez zamartwiania się o przyszłość.
 Odkąd Ola pokazała mi, jak fajnie można się odprężyć dzięki papierosom, zaczęłam palić po kilka dziennie.
 Nie widzę w tym nic złego, przecież każdy teraz sięga po papierosy. 
Co druga osoba w szkole, podobnie jak ja potrzebuje takiego oddechu od codziennych problemów.
 Papierosy idealnie się do tego nadają. Dzisiejszy dzień tak mnie zestresował, że nie mogłam
 obejść się bez wypalenia kilku papierosów.
 Mój chłopak złości się na mnie za to, że zaczęłam sięgać po takie używki, ale przecież
 nie jestem uzależniona, kontroluję to!

3 kwietnia
Od jakiegoś czasu jestem bardzo osłabiona. Coraz częściej miewam bóle gardła,
 ale dziś czuję się okropnie. Mama wybrała się ze mną do lekarza, okazało się, że mam anginę. 
Nigdy wcześniej tak nie chorowałam. Lekarz powiedział, że takie infekcje mogą się bardzo źle skończyć
 dla mojego zdrowia. Nie przejęłam się tym zbytnio, za kilka dni będzie wszystko dobrze.
 Gdy pan doktor sprawdzał moje gardło, zauważył biały osad na języku.
 Zaczął mnie wypytywać o to, czy palę papierosy. Zestresowałam się tym pytaniem,
 spojrzałam na mamę i zauważyłam, że jest zdenerwowana. Uspokoiłam wszystkich, 
zapewniając, że nie podpalam. Na razie udawało mi się utrzymywać to w tajemnicy i oby tak zostało. 
Wieczorem udało mi się puścić dymka w domu, ponieważ rodzice pojechali do teatru.
 Ewidentnie brakowało mi "tego czegoś" w płucach.

9 kwietnia
Myślałam, że angina nie będzie tak długo mnie męczyć ale niestety jest odwrotnie.
 Najgorsze jest to, że nie mam możliwości aby zapalić. W szkole zawsze znajdzie się ktoś,
 kto załatwi paczkę papierosów, a w domu nie mam dostępu do takich przyjemności.
 Rodzice niestety nie palą, rodzeństwo też. Coraz gorzej się czuję, ciągle kreci mi się w głowie
 i jest mi niedobrze. Od kilku dni zauważyłam dziwnie pojawiające się siniaki na mojej skórze. 
Jestem przekonana, że nigdzie się nie uderzyłam. Z każdym dniem jest ich co raz więcej,
 chyba będę musiała powiedzieć o tym rodzicom. Niechętnie skarżę się, że coś mnie boli,
 ponieważ zawsze twierdzą, że nic mi nie jest. Może po prostu ich nie obchodzę?

11 kwietnia
Powiedziałam rodzicom o moich siniakach ale jak zwykle usłyszałam, że przesadzam
 i robię widły z igły. Dziś prawie zemdlałam w drodze do łazienki.
 Coś jest ze mną nie tak, czuję to i powoli wpadam w panikę. Zadzwoniłam do Oli
 i poprosiłam ją, żeby mnie odwiedziła. 
Doskonale wiedziała jak poprawić mi humor. Zapaliłyśmy papierosa i od razu poczułam się lepiej.
 Niestety do czasu... Wieczorem z nosa zaczęła lecieć mi krew.
 Z wielką trudnością udało mi się zatamować krwawienie. Oczy także miałam dziwnie przekrwione, 
nigdy wcześniej nie spotkałam się z czymś takim. to na pewno efekt uboczny anginy.
 Muszę przestać się tym przejmować bo zwariuję.

16 kwietnia
Wróciłam do szkoły, czuję, że wszystko powoli wraca do normy. 
Na wstępie usłyszałam od nauczycieli jak wiele ważnych lekcji opuściłam przed egzaminem. 
Znowu zaczęłam się tym wszystkim denerwować dlatego po lekcjach poszłam
 ze znajomymi "dotlenić się". Brakowało mi palenia w tak dobrym towarzystwie.
 Znajomi pokazywali mi jak nauczyli się puszczać dymki w kształcie kółek, koniecznie muszę 
nauczyć się tak robić! Widziałam po jednej z nowych koleżanek Oli, że jeszcze
 nie ma wprawy w paleniu, ponieważ kilka razy dusiła się przy zaciąganiu dymem.
 Ja też tak miałam na początku, musi się jeszcze trochę podszkolić. 
Nagle poczułam dziwne kołatanie serca a oczy zaszły mi mgłą. Obudziłam się na ziemi.
 Leżałam zupełnie sama, moi "przyjaciele" ze strachu uciekli i nawet mi nie pomogli.
 Resztką sił podniosłam się i doszłam do domu. Krew z nosa znowu zaczęła mi lecieć tak jak ostatnio.
 Nie mam wątpliwości, że dzieje się ze mną coś złego. 
Tym razem rodzice muszą się mną zainteresować, bo inaczej będzie coraz gorzej...

17 kwietnia
Z samego rana, przy śniadaniu powiedziałam rodzicom o moich obawach.
Gdy pokazałam mamie moje siniaki, po raz pierwszy widziałam w jej oczach przerażenie.
 Pojechałyśmy razem do szpitala, aby lekarz dokładnie wytłumaczył mi przyczynę moich dolegliwości.
 Gdy weszłam do gabinetu, pan doktor stwierdził, że ewidentnie coś jest nie tak.
 Tak też było.. Nigdy nie miałam tak wielu badań jak tego dnia. 
W końcu, gdy lekarz przyniósł wyniki, widziałam po jego minie, że nie jest zadowolony. 
Najpierw poprosił mamę do gabinetu na rozmowę, ja musiałam poczekać na korytarzu.
 Ze zdenerwowania serce znów zaczęło mi bić jak oszalałe.
 Zrobiło mi się słabo ale pielęgniarka podała mi szklankę wody.
 Drzwi od gabinetu otworzyły się i ujrzałam zapłakaną mamę. Nie miałam już
 wątpliwości, że jest ze mną coś nie tak. Chciałam, żeby powiedzieli mi od razu,
 ale mama powiedziała, że porozmawiamy na spokojnie w domu, kiedy
 tata wróci z wyjazdu służbowego. Cały wieczór mama była smutna i płakała, 
serce mnie bolało gdy tak na nią patrzyłam. Podczas kąpieli zauważyłam nowe siniaki
 oraz obrzęk w okolicach gardła. Nie wytrzymam dłużej w tej niepewności!

18 kwietnia
Wiem już wszystko... W głowie mi się to nie mieści, czuję się tak, jakby ktoś uderzył mnie
 czymś ciężkim w głowę. BIAŁACZKA. Jak to możliwe? Dlaczego właśnie ja? 
Przecież dbałam o siebie. To, że zaczęłam palić, chyba nie doprowadziło do takiej choroby!? 
Rodzice są w takim samym szoku jak ja. Przyznałam się, że od roku palę papierosy. 
Byli źli, ale wiadomość o białaczce tak ich przybiła, że nawet nie mieli siły na to, aby na mnie krzyczeć. 
Teraz siedzę w pokoju i płaczę... Nie mam ochoty z nikim rozmawiać o tym, co się wydarzyło.
 Znajomi i mój chłopak bez przerwy do mnie dzwonią ale ja nie mam siły na tak trudne rozmowy.
 Jutro mam się stawić w poradni hematologicznej na kolejnych badaniach. 
Pewnie dowiem się kiedy zacznę najgorszy etap- chemioterapię.. 
Na samą myśl znowu czuję zawroty głowy. Moje rozdygotane ciało z ufnością przytulam do mamy.

19 kwietnia
Dowiedziałam się, że mój organizm napotkał na swojej drodze tak zwaną ostrą białaczkę.
 Leczenie musi być podjęte natychmiast, a to oznacza, że nie będę w stanie napisać 
o własnych siłach testu gimnazjalnego. To niesprawiedliwe, ale życie takie właśnie jest... 
Chciałabym odnaleźć wytłumaczenie, czemu akurat mnie to spotkało.
 Odkąd zaczęłam palić i poznawać nowych ludzi, przestałam chodzić do kościoła. 
Zamiast znajdywać odpowiedzi na trudne pytania u Boga, starałam gasić wszystkie problemy papierosem... 
Mój chłopak miał rację, mówiąc, że tylko sobie szkodzę, wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. 
Nie wiedziałam, że mój organizm nie przyswoi tak dużej ilości nikotyny, na jaką 
inni mogą sobie pozwolić. Teraz widzę, jak wiele błędów popełniłam w swoim życiu. 
Mam nadzieję, że nie jest za późno, że straty można odrobić. 
Mam wokół siebie kochających rodziców, rodzeństwo, dziadków. 
Na każdym kroku mnie wspierają. Widzę w ich załzawionych oczach troskę, ból, rozpacz ale też 
miłość i nadzieję. Najważniejsze, że są przy mnie.

21 kwietnia
Drogi pamiętniku... Dziś dla moich rówieśników zaczynają się testy gimnazjalne
 a dla mnie najważniejszy egzamin, walka o życie. Trzymajmy kciuki, aby mi się udało.
 Rano pierwszy raz od dawna poszłam do kościoła się pomodlić.
 Taka rozmowa z Bogiem dała mi nadzieję na nowe dni. Chemioterapia będzie długa i męcząca.
 Na pewno znajdą się momenty zwątpienia, ale muszę być dzielna. Wiem jedno,
 już nigdy nie sięgnę po papierosa, aby uciec od problemów. Życie mam tylko jedno i muszę
 w końcu zacząć o nie dbać, drugiej szansy już nie będzie. Postaram się dla siebie i najbliższych.
 Dziadziu położył mi na poduszce płytę Edyty Geppert "Kocham Cię życie".



Karolina


3 komentarze :

  1. Świetna historia! Polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie piszesz. Masz taką lekkość w pisaniu,a jednocześnie przekazujesz w nich wiele swoich emocji. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń